facet
2012-01-15

Jeśli brak książek próbuje tłumaczyć brakiem miejsca na książki, to jest intelektualnym dnem intelektualnego dna.

skomentuj (0)






shitty
2012-01-12

I`m feeling unhappy because I`ve lost my ring ;( 

skomentuj (0)






kilka dni od 2 do 7 i okolice
2011-12-06

K. powiedział mi, że byłam pierwszą osobą do której zaczął dzwonić bez konkretnego celu. 
Wspaniałe uczucie słyszeć coś takiego. Po tylu naszych przejściach, aż dziwne, że jesteśmy przyjaciółmi. I muszą przy tym zaznaczyć,  że nie lubię nadużywać tego słowa. 

Ż. wyjechał zagłębić się w swoje kontakty z otoczeniem i dziś rano przeprowadziliśmy pierwszą od pewnego czasu rozmowę, która była prosta, szczera i co wyjątkowe i nowe, płynna. Niesamowicie radosne uczucie, mimo trudu tej rozmowy. 
Ja też się otworzyłam czując tę otwartość z drugiej strony. 

Ja pracuję nad swoimi relacjami z S. Nie wiem czemu wciąż są w jakiś sposób trudne. Długo zaniedbywane i niepielęgnowane życie w pewien sposób ze sobą nie jest najlżejszym kompanem, ale widzę jak się zmieniam znów i powracam do lepszych odczuć i lepszych relacji. 

Z O. rozmawiamy i pozytywne to jest, podobnie jak z T.

Wczoraj był lekki kryzys niepewności nieobecności, ale czasowo i intensywnościowo zdecydowanie złagodniał w porównaniu z poprzednimi. 

Te kilka dni dużo nam dadzą. 
Wspólna opieka nad moją najkochańszą B. i poczucie oparcia. 

Z ciałem też radzę sobie nieźle... Trzecia sesja Jogi i praktyka własna czynią mnie innym człowiekiem. 
Od tygodnia regularnie rozprężam ciało. Efekty są fenomenalne. Czuję się wolna, rozluźniona, silna i sprężysta. Z każdym dniem sięgam dalej, wyginam się bardziej. Nie bolą mnie plecy, choć nadal się blokują. Wewnętrznie się wyciszam...


skomentuj (0)






Niedziela
2011-12-04

20:45. Czekam na telefon... patrzę w telewizor, obok leży cicha słuchawka... Tęsknię

skomentuj (0)






...
2011-11-06

Chciałabym by coś się zmieniało... Życie szło do przodu w parze...

skomentuj (0)






radości
2011-10-12

ateizm radości

skomentuj (0)






tururururu... intresting
2011-09-16

"wiesz, że na żywo wyglądasz jak Anioł. Lekko onieśmielony rzeczywistością, i tym, że stracił skrzydła?' Dążacy do tego, by poznać czym ludzkość się tak zachwyca. Czym jest miłość, pragnienie i oczekiwanie nieznanego....?"

skomentuj (0)






faded
2011-08-12

FB is more importatnt than me. 

Faded stars... dreams 

skomentuj (0)






speed
2011-07-25

Życie zwolniło tempa to stagnacji wręcz masakrycznej, mam czasem wrażenie. Przespane godziny nie będą zwrócone. Podejmuję więc decyzję by nie marnować ich więcej. W imię czego kogo? Czekać... Całe życie to nie może być czekanie. 

skomentuj (0)






"Tu es la vague, moi l'île nue"
2011-06-18

To wszystko gdzieś coś znaczy. Drganie powieki, radość z porannego oddechu i kilometry autostrad, wśród których gdzieś między sto piętnastym, a miastem architektonicznej niestrawności, każdym pojedynczym drżeniem przenikam istnienie. Prędkość wyzwala. Do zmysłów dociera już tylko zegar. Sto trzydzieści, sto czterdzieści... sto pięćdziesiąt... jęków na sekundę. Tym razem kolejny powrót do żywych. 

 

Andrzej Żuławski popełnił "Nocnik". Na pierwszy rzut oka literatura wydaje się być porządnym kawałkiem powieści, pamiętnika, pisanego nocą. Afera nad codziennością realiów o których nikt nie chce wprost otwarcie mówić. Popełnił tym samym proces, o którym głośno już od dawna, gdyż pewna pani odnalazła się w tychże nocnych spowiedziach, ni mniej ni więcej czyniąc się jednocześnie smakoszem spermy płynącej z amerykańskich chujów. W tabloidach wrzy i nic w tym złego, choć mało to interesujące, gdyby nie wycofanie wydaje się całkiem intersującej książki z nieco podupadającego krwiobiegu krążących w nim liter.

 

Podróżuję do kresu nocy. Bukowski nie kłamał pisząc, że dobry pisarz "o mało cię nie zabije". Celine przewodnikiem jest wytrawnym po bezkresie głupoty i hipokryzji. Śródwojenna Francja niczym gangrena tocząca wojsko, tucząca zmyślniejszych kupców. Kobiety otwarte na wszystko. Wojenne poematy o bohaterstwie utkane na kilku przypływach weny Bardamu, który to pozwala odebrać mu kolejną kobietę. Nie ukochaną. To słowo nie istnieje. Kobiety jak fale przypływu przychodzą, żeby odejść i dać w siebie wejść innej zatoce, wystrzelić w górę piany roztrzaskujące fale o klify. "Je vais et je viens, entre tes reins".  Fortuny zbijane na przekrętach rządowych,  szpitale i widma żołnierzy. Wojna tuczy rany, amerykańską pielęgniarkę odpowiedzialną za dostawy pączków i antypatriotyczne pytania o sens wojny, które skutkują rejsem do afrykańskiej kolonii, która dzieli ludzi na zasuszone siedliska larw bądź tłuste kreatury. Wojsko, administracja, kupcy i autochtoni. Ścierające się masy podporządkowane machinie podatkowej, tonom chininy, alkoholu, pasożytów i wzajemnej niechęci. I to wszystko nawet nie w połowie podróży.

 

"Crash" porywa. Ma się poczucie lekkiej niestrawności, ale nie czuje się straconego czasu. Trudno zaprzeczyć, że samochód jest jednym z lepszych mniejsc na wbijanie sie na wyżyny. Może nie koniecznie w chwili gdzy zmierza do pokieresznowania maski i składania kości w całość, ale nie wątpliwie miejscem jest magicznym. Nie można też odmówić sobie prędkości. Pożałować należy jedynie tego, że nie istnieje coś takiego jak choćby w Cadillacu Fleetwood. Cronenberg ma to do siebie, że nie da się przejśc obok niego obojętnie. Wierzę, że część widowni nie scierpi stworzonych przez niego bochomazów, zaś część będzie się utorzsamiać z masohizmem reżyserowanych przez niego wizji. "Naked lunch" jest genialym zobrazowaniem codzienności przedstawiciela beat generation.  Czy poradził sobie z odwzorowaniem Burroughs`a? Odpowiem sobie za jakiś czas.


skomentuj (0)






nu...
2011-06-09

dy... 

skomentuj (1)






samotności
2011-04-26

i tyle nic więcej... 
intymności
na boga !

skomentuj (0)






wiosna
2011-03-13

nie ma to jak wyjśc na rower w piękny słoneczny dzień... 
bo chuj...
lepiej siedzieć przed kompem :D 
i ogladać seriale :D:D 
WIOSNA !!!!

skomentuj (0)






daj mi wiosnę
2011-02-23

Marzę o wiośnie... o intymności o wyprawach na dwóch kołach przed siebie i polaciach trawy do leżenia wokoło. Zima wciąż nie daje odetchnąć, piękna ta biel, lecz stanowczo za długa. Praca nie spełniająca oczekiwań, nuda przedmonitorowa przygnębiająca. Z ludźmi ma tak mało wspólnego, to takie żałośnie dzisiejsze, nieszczęśliwe. Takie przymusowe z własnej woli i cudzego pędu, ekspansji techniki,  w której nie potrafimy żyć. Gdzie podział się człowiek, nasze rozmowy do rana, spotkania, obiady w gronie przyjaciół. Wypady gdzieś za miasto i czasem udawanie kogoś sprzed setek lat. Co się stało z moim kadrem. Tęsknię za tym spod ton papierologii, druków paragrafów. Fascynujący są ludzie nie kartki i reguły. Ich spojrzenie, uśmiech, rysy pod oczami. Tęsknię za wnikaniem głęboko w siebie w nas w innych, za czytaniem wierszy, recytowaniem spotkań i pijackim bełkotem czasem też. Wszystko stało się takie ograniczone. Dlaczego? Przez jeden chybiony wybór, przez człowieka nieznającego granic, pozbawionego empati. Czasem chce mi się płakać, wyrwać się z tego marazmu. Muszę się wyrać... Czemu nie jest łatwo dotknąć, otworzyć się... Czy mogę osiągnąć wreszcie własne ja ? Odgraniczyć ja od "inni" "oni" . Jak prosto zniszczyć kogoś, czyjeś marzenia pragnienia. To dociera z czasem, w momencie gdy wszystko jest jasne i czarno białe, jak bardzo przestało się być i żyć. 
Czas w końcu umówić się z S. zrobić to co trzeba o czym się marzy i rezygnyje z powodu niezróważonego psychicznie drania. Spełnić dawne marzenia wrócić do punktu w którym odpłynęło się w gęstswinę meandrów samotności i absurdu idiotyzmu. Chcę spojrzeć jeszcze miliony razy w słońce w ciebie w deszcz i ciepło i czuć miliony drżeń na drodze ku celowi życia... Chcę wybrać swoją drogę. Powrócić na nią, z bagażem i pragnieniem pójścia dalej i iść, aż na kres świata. 

skomentuj (0)






na czerwonym
2011-02-17

na czerwonym może zdarzyć się
karetka ratująca życie 
i licealista goniący za autobusem
na ich zielonym wsiadam do tramwaju
z zaciętymi drzwiami i zauważam
jedność bycia razem
na czerwonym jej uśmiech już szczerzy się 
sztucznie po drugiej stronie ulicy
ręka wciąż pośrodku drugą rękę 
przyciąga do siebie i jego postać całą
na końcu dostrzegam starość

Zastanawiam się, co stanie się z nimi jutro? Czy obudzą się razem? Które z nich pierwsze odejdzie, pozostawiając tępą nieobecność?
Czy codziennie nie mogą usypiać, czy wstają razem rano i biorą pigułki na serce? I jak to robią, że  uśmiech mają na twarzy, ona silny a on zatroskany? I dalej choć idą po bezpiecznym gruncie ręka tkwi w ręce i uśmiech czaruje im twarze. 

skomentuj (0)



 



czarna-damablog

ksiega gosci

2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
2010
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2006
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec




--blogs--
Black Soil

--sthings--
ND